środa, 24 marca 2010

osiemnastka.

Mój dzisiejszy chaos mózgowy (posiadam, czasem.) nakłonił mi do pomarudzenia trochę tutaj...tak by nie zmuszać nikogo tak osobiście do wysłuchiwania tych moich durnot ;) . Otóż dziś zaczęłam się zastanawiać...jak to kierwa jest, że nowicjusze łapiący za mikrofon nie wiedzą o rapie prawie NIC... bynajmniej ja się spotykam na co dzień z takimi przypadkami, jest ich multum, każdy zajebisty, uważający, że wie co dobre i w ogóle zapytany o chociażby dajmy na to wymienienie jednego z kawałków hm... De La Soul (kurwa, banał) daję stówę, że wytrzeszczył by gały i pobiegł do domu poszukać w googlach, po czym po wszystkich możliwych kombinacjach wpisywania nazwy chciał zabłysnąć, za późno. Wkurza mnie to w sumie, że teraz to już się nie wraca do korzeni, bo po co, przecież jutro ktoś nagra nowy kawałek, pojutrze wyda płytę, więc po co znać prekursorów rapu? Po co wiedza o tym jak to było kiedyś, skoro mamy ten niu skul. Za moich czasów... :) No. ! Wtf?! Wtf?! I jeszcze raz pytam - wtf?! Muzyczna patologia się dzieje. I w sumie nawet nie wiem kogo mam za to obwiniać. :)

Dobra, pomarudziłam ;)
Jako, że jestem na bakier z ogarnianiem jakiejś dużej ilości nowych pozycji rapowych to ostatnio udało mi się przetestować dwie 'świeżynki'.

Pierwszą jest solówka Rahima, przy 2 kawałku szczęka opadła, uśmiech pojawił się na twarzy i zdecydowanie mówię temu TAK! Właśnie takich polskich płyt chciałabym słuchać. Ambitnych! Bo to przecież słychać. Jeśli chodzi o gości... Abradab i Majkel jak najbardziej 'przykuwa' ucho, bynajmniej moje, za to Lilu też przykuwa, wiadomo...aczkolwiek tekst jest tak banalny, że 'odgadłam' prawie wszystkie rymy, dżizys! Najulubieńszymi póki co są "sekunda", "darkside", "podróże" ale cała reszta jest naprawdę blisko najulubieńszych.



Drugą pozycją jest Rasheeda (tak, wiem, to staje się nudne) i jej 'BOSS BITCH MUSIC mixtape'. W sumie pewnie gdyby nie raperskie Małgorzaty to dowiedziałabym się o tym sto lat później (tak, w tym momencie propsuję was dziewczyny) ! Jak zwykle stylowo, jak zwykle seksownie, jak zwykle Rasheedowo, jak zwykle katuję całe dnie. Tak więc polecam płytę, o ile singiel trafi w gusta, bo wiadomo, one są różne.



odbimbałam wpis, tak więc dziękujemy, dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz