No i po koncercie.
Zostały wyrzuty (naiwność nie zna granic), zaspane oczy, zapach męskich perfum na okryciu wierzchnim, kilka nowych znajomości.
Nigdy więcej dokładnie takich samych pozostałości nie będzie, proste!
Dzięki za wszystkie przybite piątki, dzięki za wszystkie dobre słowa.
Dziękuję Piotrusiowi za wszystko (tak, to Twój zapach) i Korkowi i Kostkowi także (mam nadzieję, że skończy się dobrze :) ) oraz Brazowi oraz tej dziewczynie co skupiła się na "Monologu", który doprowadził ją do łez oraz dziewczynom na biforze! :)
A teraz zarzucę hitem, który ostatnio opętał hardkorowe mózgi :) ajj!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz